szukaj nieruchomości

Typ nieruchomości

Lokalizacja

Liczba sypialni

Cena od

Cena do

Nr referencyjny

Kontakt Oferta
Strona główna

you can live
where the others
only dream about…

+34 699 15 88 77 +34 673 73 42 11
05/08/2019

Kilka scenek z życia agenta od wynajmów wakacyjnych

Poranek, kawa. I ten moment, kiedy dostajesz maila od właściciela willi, którą przyjęliście niedawno do wynajmu krótkoterminowego, pytającego cię, dlaczego właściwie Airbnb lokalizuje jego dom w połowie… Morza Śródziemnego, gdzieś pomiędzy Maroko a Algerią.

Willa na środku Morza Śródziemnego 

Poranek, kawa. I ten moment, kiedy dostajesz maila od właściciela willi, którą przyjęliście niedawno do wynajmu krótkoterminowego, pytającego cię, dlaczego właściwie Airbnb lokalizuje jego dom w połowie… Morza Śródziemnego, gdzieś pomiędzy Maroko a Algerią. Sprawdzasz, faktycznie: adres się zgadza, a lokalizacja na mapie nie. I nikt nie wie, dlaczego.  Wsparcie techniczne Airbnb też nie wie, ale obiecuje błąd poprawić. A ciebie właściciel – pechowo spec od netu, obeznany w systemach dla turystyki, bo sam je od 20 lat tworzy – przez cały dzień instruuje, jak dramatycznie wpływa ten błąd na widoczność jego willi w wynikach wyszukiwania. Czujesz się jak kompletny głupek, bo obrywasz za błąd systemu, na który nie masz żadnego wpływu. Szczęśliwie Airbnb się spisuje i w ciągu kilku godzin poprawia lokalizację. Teraz willa stoi już w Marbelli, a ty informujesz o tym właściciela i w odpowiedzi dostajesz maila, że to doskonale, ale… dlaczego w opisie nieruchomości na stronie Airbnb nie ma informacji, że w willi jest wykrywacz dymu? Kurtyna.

Skomplikowana obsługa płyty indukcyjnej

Wieczór. Dostajesz informację, że w jednym z mieszkań, do którego kilka godzin temu wprowadzili się najemcy, nie działa płyta kuchenna. Wiedząc, że angielski najemców jest bardzo kiepski, piszesz do nich zamiast zadzwonić, zakładając, że tak będzie wam łatwiej się porozumieć. W odpowiedzi dostajesz wiadomość z filmem, w którym najemca prezentuje ci swoją nierówną walkę z płytą indukcyjną. Włącza ją i czeka. Płyta się wyłącza, a on ją znowu włącza – i czeka. Sugerujesz wykonanie kolejnych kroków, czyli wybranie palnika, ustawienie poziomu grzania – pan stwierdza, że wykonał i płyta nadal nie działa. Zastanawiasz się, czy zasugerować postawienie na płycie garnka, bo trochę dziwnie się czujesz pisząc o rzeczach tak oczywistych, ale robisz to mimo wszystko. Płyta zdaniem lokatora nadal nie działa. Pytasz, czy płyta będzie im potrzebna jeszcze dzisiaj, czy możesz przybyć z odsieczą następnego dnia. Możesz, więc przybywasz. Wykonujesz wszystkie opisane poprzedniego wieczoru kroki, kończysz postawieniem na płycie garnka i – cud! – płyta ożywa. Najemca stwierdza: „that was easy” i zaraz po tym dodaje: „life is easy”. Zgadzasz się z nim absolutnie. Kurtyna.

Śniadanie z dostawą do domu

Około północy. Pika sms. Czytasz go i nie wierzysz własnym oczom, więc czytasz raz jeszcze. Pani, która przyjechała tego dnia do maleńkiego mieszkanka w Riviera del Sol, pisze: „Na śniadanie chcemy bułki, masło, jajka, pomidory i sok pomarańczowy”. Zastanawiasz się przez chwilę, bo może to taki żart? Przecież w żadnym ogłoszeniu nie pisałaś, że oferujemy śniadania… Sprawdzasz dotychczasową korespondencję z tą panią, bo może faktycznie zamawiała dodatkowy serwis wcześniej, a ty zapomniałaś? Też nie. Odpisujesz zatem grzecznie, że owszem, możemy zrobić pani zakupy na śniadanie, a cena takiej usługi wynosi 50 EUR. Sugerujesz również, że 150 m od mieszkania jest całkiem nieźle zaopatrzony sklep spożywczy. Nie dostajesz odpowiedzi. Kurtyna.

Wyprawa po zatrzaśnięte klucze

4 rano. Na noc wyłączasz dźwięk w telefonie, ale wibracja wystarczy, żeby cię obudzić. Dzwoni lokator, zdecydowanie pod tzw. „dobrą datą”. Melduje ci, że wychodząc zatrzasnęli drzwi, a wszystkie klucze, jak się okazuje, zostały w domu. Zorientowali się teraz i proszą, żeby podjechać i otworzyć im drzwi zapasowym kluczem, do którego posiadania nieopatrznie się przyznałaś witając ich po przyjeździe. Klnąc pod nosem wstajesz i jedziesz 30 km w jedną stronę, żeby uratować lokatorów przed spaniem na plaży. Dojeżdżasz, pod domem nie ma nikogo. Pukasz do drzwi i… otwierają ci rozochoceni goście radośnie meldując, że jeden z nich wszedł przez okno i otworzył drzwi reszcie. Głupio im trochę, że zapomnieli cię poinformować, ale skoro już jesteś, to może zostaniesz na drinka? Kurtyna.

Opisane scenki z wynajmów wakacyjnych na Costa del Sol wydarzyły się naprawdę. Szczęśliwie nie tego samego dnia :)